30 lat sts „Fryderyk Chopin”

Dokładnie tyle lat temu, ostatniego dnia lutego, 1992 roku podniesiono biało-czerwoną banderę na pokładzie sts „Fryderyk Chopin”. Stało się już tradycją, że w tym dniu młodzież, rok rocznie spotyka się w warszawskiej tawernie Korsarz. Tym razem okazja była wyjątkowa. Okrągły jubileusz nie zdarza się często. A już zupełnie, by odbywał się w sztormie. Huragan wiejący ze wschodu miał zupełnie zniweczyć te plany. Nie udało się. Jubileusz się odbył. Mimo wszystko, choć w tle, wokoło dzielnie powiewają barwy niebiesko-żółte.

MKS - "K" ...pragnę nawiązać z wami łaczność...
...Слава Україні...

My, żeglarze używamy także innego rodzaju flag. Jeszcze całkiem niedawno, w czasach tradycyjnej nawigacji i komunikacji analogowej sporym znaczeniem cieszył się Międzynarodowy Kod Sygnałowy, w którym każda flaga ma odpowiedni komunikat. Teraz, w zasadzie używany jest tylko podczas wyjątkowych uroczystości, gdy stawiamy galę flagową. Tutaj, w Korsarzu takiej uroczystej gali nie było. Liczyła się młodzież: ta starsza, i ta młodsza. Bo ten bryg od trzydziestu lat na barkach i wychowaniu młodzieży stoi. Ja jednak taką jedną flagę z MKS dostrzegłem. To flaga K – jak Kilo. Oznacza ona dokładnie ni mniej, ni więcej tylko: „pragnę nawiązać z wami łączność”.

I jest jeden taki gość, który potrafi nawiązać łączność z każdym i o każdej porze. To Piotr Kulczycki – obecny armator „Fryderyka Chopina”. Restaurator i odnowiciel jachtów Wielkopolska i Kapitan Głowacki. Z sukcesem robi to od lat: łącząc każdego z każdym, kto mu może pomóc zrealizować jego pomysły i marzenia. Łączy się na okrągło. Nie odmówił sobie tego nawet podczas tego eventu. Ze sceny łączył się z kapitanem swojego brygu w czasie, gdy ten płynął gdzieś na dalekich wodach Atlantyku. Co z tego wynikło? Pojęcia nie mam, bo jak to niekiedy się zdarza, łączność na morzu bywa zawodna. Trzymajcie więc w zanadrzu flagi MKS, bo nigdy nie wiadomo, kiedy i jak mogą się przydać.

Za to wiadomo, że bez młodzieży sts Fryderyk Chopin nie byłby tym czym jest dzisiaj. Niebieska Szkoła – to słowo klucz. Od tego wszystko się zaczęło. I dzięki temu to wszystko trwa i ma się coraz lepiej. Dzięki temu, że przez te wszystkie lata przewinęła się przez pokład tego żaglowca ogromna rzesza młodzieży właśnie. I nikogo nie dziwi, że to ona zdominowała ten jubileusz. Żadne oficjalne gadanie nie odda tego, co spontaniczne reakcje ludzi, którzy po trzydziestu latach rozpoznają swoje młode twarze na starych fotografiach. Zaproszeni na scenę dzielą się swoimi uwagami i wspomnieniami. To pierwsza wachta z pierwszego dnia postawienia bandery na tym pokładzie.

...Ziemowit Barański i jego załoga...

Minęło trzydzieści lat, a oni nadal tu są. Tak jak wielu innych, którzy tłumnie tego dnia, pojawili się w Korsarzu. Chcą być razem. Także i tutaj. Mimo tego wszystkiego, co teraz nas otacza. Tego paskudnego, agresywnego sztormu wiejącego nieopodal naszych granic. Przez lata wychowani na morzu wiedzą doskonale, że nawet po największym sztormie wychodzi słońce. Wiedzą też, że w takich chwilach jak ta warto być razem. I może właśnie dlatego teraz jeszcze bardziej czują potrzebę własnej wspólnoty. Na przekór światu postanowili, że nikt nie będzie im dyktował warunków jak mają się zachować w tej trudnej chwili. I przyjechali, skąd się da i czym się da – na pełnym spontanie. Są ludźmi morza, i chcą się ze sobą łączyć, nie dzielić.

Jak Flaga K., co mówi o pragnieniu łączności. Flaga której znaczenie dzisiaj nabrało nowego wymiaru. Wystarczy ją tylko obrócić na zachód i mamy barwy Ukrainy. Kraju, który wymaga dzisiaj naszej szczególnej uwagi i troski. To w takiej scenerii, i w takich nastrojach przypadło trzydziestolecie postawienia pierwszej bandery na pokładzie sts „Fryderyk Chopin”.

...dziewczyny z tamtych lat...

W tym duchu zebrali się starzy i młodzi. Żeglarze i kapitanowie. Wśród nich: Adam Jasser, Ziemowit Barański, Janusz Zbierajewski, Asia Pajkowska, i wielu, wielu innych. I oczywiście ta pierwsza wachta ze chrztu, dziewczyny z tamtych lat: Marta Byczkowska, Izabella Kłossowska, Marta Karska i Karolina Kurtz-Orecka.

P.S.

Zabrakło tylko Geografa – Janusza Kawęczyńskiego. Nie zdążył. Chwilę wcześniej odszedł na wieczną wachtę. R.I.P.

Andrzej Jaźwiński